Monthly Archives: Czerwiec 2014

Dzień Dziecka, czyli pochwal się sam

Dzień Dziecka to jest bardzo ładny dzień, na Węgrzech przypada w każdą ostatnią niedzielę maja. Jest to z gruntu logiczne, święto jest zawsze w niedzielę i nie ma tak, że mama i tata są w pracy. Można zawsze świętować w rodzinnym gronie, jak grono chce. Podobnie jak Dzień Matki jest zawsze w pierwszą niedzielę maja.

Ja bardzo lubię Dzień Dziecka, przynajmniej lubię go świętować, chociaż dzieckiem nigdy nie lubiłam być. Co nie znaczy, że miałam złe dzieciństwo. Moja mama się ciągle o to na mnie gniewa, że ona mi gwiazdkę z nieba, a ja nie doceniam. Doceniam, ale naprawdę jako dorosła osoba z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że najszczęśliwsze dzieciństwo w porównaniu z ofertą powyżej lat 18 to chujówka. Bo mnie akurat kręcą wszystkie te rzeczy dozwolone powyżej 18 lat. I żadna w tym wina rodziców.

Dostałam bardzo ładne życzenia od mamy i przepiękną kartkę. Ale psychologia mówi w kółko o pielęgnowaniu dziecka w nas samych. Że to my wiemy najlepiej, co nasze wewnętrzne dziecko potrzebuje. Idąc tym tropem, postanowiłam złożyć życzenia sama sobie. Swojemu wewnętrznemu dziecku – doceniając to, czego nigdy we mnie nie docenili rodzice. Albo nie na tyle docenili, jak ja bym sama sobie tego życzyła.

1. Moi rodzice nigdy nie mieli samochodu. Trudno powiedzieć, skąd mi się wzięła samochodowa mania. Nie było auta, obok którego bym przeszła obojętnie. Pytanie, które mnie dręczyło do lat 23: jak to się dzieje, że samochód jeździ? Wtedy poznałam pewnego pana, który na pierwszej randce rysował mi budowę silnika, więc było jasne, że to z nim odjadę w dalszą podróż… Dzięki Pawełkowi wiem wszystko o samochodach. I dzięki niemu zostałam dziennikarką motoryzacyjną, startującą w samochodowych rajdach. Rajdy (sprawnościówki – należałoby powiedzieć, bo zaraz się jakiś purysta językowy przyczepi ) dla dziennikarzy rzadko są z podziałem na płeć, bo wciąż jest mało dziewczyn w tej branży. I tak w grupach mieszanych zawsze byłam trzecia. Niby na podium, ale dwóch chłopaków ciągle wyżej. To i tak jest ogromna satysfakcja, ale jak w końcu był konkurs tylko dla dziewczyn i stanęłam na najwyższym podium, to tego się nie da z niczym porównać.

025

2. Moja babcia, mama mojej mamy, była Rosjanką. Nie żyje od roku i ciągle trudno mi się z tą śmiercią pogodzić. Nie jestem wierząca, nie zostałam wychowana ani w wierze prawosławnej, ani katolickiej – raczej w szacunku do Boga i przykazań, które powinny obowiązywać każdego człowieka. Kiedyś, jeszcze mieszkając w Warszawie, zobaczyłam ogłoszenie o kursie pisania ikon. Byłam przekonana, że opowiedzą mi, skąd się wzięły ikony, co przedstawiają itd. A kazali mi z miejsca zakasać rękawy i wziąć się do roboty. Tak w trzy tygodnie sama napisałam swoją pierwszą ikonę.

032

3. Nikt nie wierzył, że ja nad Balatonem naprawdę zostanę. Że mówienie, że to jest moje miejsce na Ziemi, to nie jest czcze gadanie. Wszyscy mi kibicowali, z mamą na czele (dopóki wszystko było w sferze planów). Ale z perspektywy czasu widzę, że był jeden człowiek, który tego tak naprawdę bardzo chciał od samego początku. I nigdy we mnie nie zwątpił, chociaż ja wątpiłam wielokrotnie. Od niego dostałam tę mapę.

034

4. Ten sam mężczyzna pewnego dnia wsadził mnie za stery wózka widłowego i po prostu kazał go prowadzić. I się śmiejcie, wszyscy ci, którzy nie jesteście zakręceni na punkcie maszyn. A to było jedno z najfajniejszych przeżyć w moim życiu. Taki „Dzień Dziecka” właśnie. Nie da ci ojciec, nie da ci matka… Nikt Ci nie da tego, co da Ci wózek widłowy, kto tego nie przeżył, nie zrozumie! Satysfakcja z precyzji wykonanych ruchów jest niepowtarzalna. Mam świadomość, jak to brzmi. Trudno. Z chęcią bym się przebranżowiła. Na razie zostaje wersja mini.

036

5. Każde dziecko ma swojego pluszaka, z którym śpi. Mi się gusta w tej kwestii zmieniały, ostatnimi czasy jest to Króliczek. Po węgiersku: Nyuszika. Słowem na Węgrzech śpię z Króliczkiem. Czasem go gonię. A resztę niech dopowie wyobraźnia. Ta dorosła. Ta sama, która niech sobie dopowie, dlaczego nigdy nie lubiłam być dzieckiem i bardzo się cieszę, że w końcu jestem dorosła i legalna w krainie króliczków.

035